12 czerwca 2017

Mam kaca

W poprzedni weekend po raz kolejny miałem okazję poprowadzić Arkadię i...
Do tej pory mam kaca...
Wiem że to tylko moje subiektywne odczucie - nie poparte wrażeniami współgrających - ale położyłem sesję na całym froncie.

Po niżej przedstawiam listę błędów i wypaczeń jakie stały się moim udziałem wraz z marną próbą usprawiedliwienia:
  1. Na wskutek zmęczenia zapomniałem prawie w ogóle o opisie sytuacji, Gracze nie mogąc/nie będąc zdolni wyobrazić sobie sytuacji podejmowali nieprzemyślane decyzję np. wyjście na zwiady bez pochodni w nocy w stronę migoczącego światełka na przeciwległym stoku góry.
  2. W walce testowałem, wbrew regułom, tylko kariery bohaterów graczy, a przecież to oni powinni testować swoje kariery, a ja w tym samym czasie kariery BeNów. Skutkiem czego przeciwnicy graczy leszczyli na całego.
  3. Jawnie rzucałem na tabele spotkań, i podziemi - pewnie ze zmęczenia - alarmując za każdym razem graczy, odzierając grę z misterium.
  4. Nie wiem czemu pojawiło się we mnie przeświadczenie że wylosowany potwór/BeN musi spotkać bohaterów.
  5. Nie rozpocząłem gry / nie zmusiłem graczy do opisania swoich postaci...
  6. Pozwoliłem wybierać ekwipunek z tabeli bez opisu tegoż, wynikiem czego w połowie gry dowiedziałem się że koś dysponuje rdzeniem laserowym ale nie wie do czego on służy...
Konkluzje
  • W przyszłości nie prowadzić po 22:00 - wiek ma swoje prawa.
  • W przyszłości nie prowadzić bez utrwalenia zasad mechaniki.
  • Jak wyżej, wymagać opisania postaci graczy.
  • Rzucać naraz większą ilością kości i w ogóle starać się wykonywać rzuty na tabela w tajemnicy.

Pytanie na koniec
Do innych sandboxujących: wy też macie za sobą podobne wpadki - jak radzicie sobie z kacem? :]

6 komentarzy:

Magnesus pisze...

Zdarza się najlepszym MG. Co do ad.1. - mogłeś im retrospektywnie pozwolić im na posiadanie pochodni. Retrospektywę próbowałem w Ramarze zrobić częścią zasad, ale niezbyt mi wyszło.

Radosław Czerniak pisze...

Nie chciałem pozwalać na retrospekcję gdyż, mimo że byłem zmęczony, nie chciałem pozbawiać graczy owego surwiwalowego smaczku, jakim jest konieczność zadbania o swoje życie. Ale byłem nie konsekwentny - powinienem pozwolić spaść im w przepaść...

Wolfgang Schwarzenatter pisze...

E, nie ma co hamletyzować. Ja niedawno byłem tak zmęczony, że przez godzinę prowadziłem przez sen i się nikt nie zorientował.

Co do stosowania reguł - wszystko zależy od przyjętej konwencji mechanicznej, ale jednak w sandboksie przez cały czas zdarzają się sytuacje nowe, niespotykane wcześniej, reguły mogą zmieniać się z sesji na sesję i nie powinno to nikogo dziwić ani oburzać.

Z opisem postaci też się nie przejmuj, wyjdzie w trakcie gry, nie ma sensu zakładać za dużo na początku.

Magnesus pisze...

Prowadzenie gdy jest się niewyspanym też mi zawsze źle wychodziło. Pamiętam zdziwione spojrzenie graczy, gdy opisuję, że szarżują na potwora. "Przecież my nie mamy koni". No tak. Raz też zapomniałem wspomnieć o czymś bardzo ważnym dla fabuły, co później sprawiło, że całość przygody nie miała wielkiego sensu.

Ale w sumie zerknąłem tu ponownie, bo mała sugestia mi przyszła na myśl - żeby łatwiej było robić ukryte rzuty może warto zrobić sobie listę gotowych rzutów kostką (tylko dla celów sandboxowych) i po kolei je wykreślać, wtedy gracze nie widzą, że cokolwiek rzucasz, tylko że coś notujesz. A nadal jest losowo, bo nie wiesz do czego wykorzystasz dane rzuty - szczególnie jeśli odczytujesz efekt rzutu z tabelek.

Wolfgang Schwarzenatter pisze...

A co do tajnego losowania, to nie wiem jak bardzo masz rozbudowane tabele, ale u mnie turlanie trwa przez cały czas, kostki toczą się prawie bez ustanku (i nie są to puste rzuty), więc gracze nie zauważają, że tym razem wypadło coś ciekawszego. Jeśli w danej chwili nie ma nic do losowania, to turlam na zapas na następne spotkania (w następnej turze, dniu itp.).

Niezależnie od tego polecam apkę symulującą rzuty kością na telefonie czy tablecie - nikt nie będzie wiedział jaką ilością jakich kości aktualnie rzucasz, być może nikt nie zauważy, że rzucasz w ogóle.

Radosław Czerniak pisze...

No tak, Wolfgang S. pewnie masz rację z tym hameltyzowaniem (hamletyzować? "Być? Albo nie być?..."), ale ja tak "często" gram (stąd też moje problemy), że chciałem mieć udaną sesję.
A co do rzutów, to mam dość homogeniczne tabele więc jestem raczej skłonny rzucać stadem kości i przyporządkowywać je od lewej strony do poszczególnych wyników (gorzej gdy moje stado się rozeszło/zostało uprowadzone albo bierze udział w przedstawieniu "sytuacji").
Jeśli zaś chodzi o telefon, to jestem na etapie szukania nowego - moja hybryda straciła czucie w prawej krawędzi...

Magnesus rzuty jak w PBF? Trochę byłbym się czuł nie feer...