7 kwietnia 2016

Klin dobry na wszystko!

 „Arkadia, 17:36 czasu miejscowego, 268 dzień od założenia osady, piątek.
Właśnie przestało padać. Komary jak co wieczór, rozpoczęły swoje krwawe tango. Opędzający się od uciążliwych owadów ludzie, odebrawszy z polowej kuchni przynależne im racje, w ponurych nastrojach rozchodzą się właśnie w stronę ukrytych pod palisadą szałasów.
Większość milczy a ci co rozmawiają robią to wyjątkowo cicho. Czasami tylko,
gdy któryś z nich poślizgnąwszy się wpadnie do jednej z licznych kałuż spływającego
ze zbocza błota, da się usłyszeć kilka wypowiedzianych podniesionym głosem przekleństw. Z minuty na minutę cienie się wydłużają. Gdzieś poza ostrokołem jakiś drapieżnik oznajmia światu swą chęć wyruszenia na żer. Cykady nieprzerwanie jazgoczą w trawie, nie zmieniając tym zbytnio osaczającego zewsząd uczucia brzęczącej duchoty.
Zapada zmrok, jedynie w rozłożonym na szczycie pagórka, osłoniętym brudną moskitierą namiocie „doktora“ pali się jeszcze sodowa lampa. Grupa uzbrojonych, doświadczonych ochotników w ciszy i skupieniu wpatruje się w siedzącego na jednym z polowych łóżek siwiejącego mężczyznę, który wodząc przekrwionymi oczyma po twarzach zgromadzonych, głuchym chrząknięciem rozpoczął „nadzwyczajne zebranie obrońców kolonii".
- Nie owijając w bawełnę sprawa wygląda następująco: Jak pamiętacie dwa dni temu
na zachodzie coś pieprznęło. Wszyscy widzieli wybuch... - Tu zrobił pauzę dając czas zebranym, aby krótkim skinięciem potwierdzili prawdziwość jego słów, po czym kontynuował - Niestety mamy, ja i rada, podstawy sądzić, że to nie był meteoryt!
Ba, mamy pewność! Tak z 80%... Że to była kapsuła - jajo... Tak, tak w jakiś sposób wzbudziliśmy zainteresowanie Krążownika. Wiecie czym, to się może skończyć... Wszyscy pamiętamy opowieści Sandersona, o tym co się działo w jego osadzie... U nas może być podobnie...
- Dlatego ja, i rada, podjęliśmy decyzję... Nim jednak ją ogłosimy musimy wiedzieć, mieć pewność że jajo jest nadal aktywne... To wasze zadanie!.. Macie na to trzy dni. Jak nie wrócicie do południa trzeciego dnia zwijamy osadę... - Zatrzymał wzrok na najmłodszym ze śmiałków natarczywie wpatrując się w jego oblicze.
- Jakieś pytania... Nie! Idzie się wyspać... Bramę otworzymy o świtce!..

Witam po dłuższym okresie milczenia...
Jak się pewnie domyślacie prace nad dodatkiem do Arkadii stanęły w miejscu.
Łatwe to było do przewidzenia bo się nim pochwaliłem przed jego napisaniem.
No trochę winy upatruję również w planszówkach - ale tylko trochę bo ... Na głowie kwietny ma wiaaanek...
Wracając jednak do tematu. Aby zaradzić swojej twórczej niemocy postanowiłem zastosować metodę klina (jak w tytule) i rozpocząć sesję PBF.

Oczywiście na (.)(.) - Ostatniej oberży (kliknijcie na skrót a się ona wyświetli).
Zapraszam wszystkich :P

Brak komentarzy: