4 lutego 2010

Mowa obca ?! - umiejętność języki obce

- Ruzia, "dlaczego to zrobiłaś"? - dziedzic rodu Tonirf na migi próbował wydobyć z swej towarzyszki powody, jakimi się kierowała wyważając drzwi rezydencji maga. Na obleczonej niewinnością kanciastej twarzy jego potężnej towarzyszki zagościł grymas zakłopotania. - "Dlaczego wyważyłaś drzwi?" - elf dalej machał przed oczami niczego nie rozumiejącej orkini - "On może tego nie przeżyć!" - zakończył wskazując na przyduszonego drzwiami staruszka, mając jednocześnie nadzieję, że posiadaczka grubego warkocza czarnych jak smoła włosów udzieli mu w końcu jakiś wyjaśnień. Niestety wszelkie jego nadzieje prysły jak bańka mydlana, gdy tylko tępy palec orkini powędrował ku skroni w geście przypominającym przekręcania klucza.


Temat tej umiejętności zawsze tak jakoś mnie kół w boku. Pewnie dlatego że sam mam/miałem ni jakie problemy z obcą mową. Po za tym istnienie tej umiejętności może budzić pewne obawy u osób chcących grać postaciami obcymi kulturowo w środowisku gry - np. elfem wśród ludzi lub człowiekiem wśród orków. Wiadomo umiejętności postać ma niewiele i szkoda nieraz przeznaczać akurat na tą wolne punkty tworzenia. Niedawno pisałem o orkach w ich przypadku jest to szczególnie jaskrawe gdyż te bardziej wybujałe mogą wybrać tylko jedną umiejętność dowolną (przynależną z tytułu wielkości Um). Słowem trzeba to raz na zawsze wyjaśnić, co niniejszym czynię.

Na wstępie może wyjaśnię w kilku słowach ja ta sprawa ujęta została w podręczniku. Otóż umiejętność tą zaliczyłem onegdaj do tzw. czynności wolnych, czyli takich których każdy może się podjąć bez znajomości tejże umiejętności. I dodatkowo każdy posiada umiejętność posługiwania się własną mową w sposób automatyczny (nie jest to zapisywane jako dodatkowa umiejętność). Co ważne uzależniłem ów automatyzm od rasy postaci, nie nacji! Co oznacza tyle że np. wyspiarz i mieszkaniec księstw posługują się tą samą mową, tak samo krasnolud z Gór Muru dogada się bez większego problemu z krasnoludem z wysp. Nie mniej nie uwalnia to od pewnych komplikacji w takiej między kulturowej rozmowie - o tym później.

Biegiem strzały do sedna (u to musi boleć) tematu.
Co, to oznacza dla postaci, że na jej karcie brak takiej umiejętności, a zmuszona jest ona przebywać po za swym domem? Sprawa ta wymaga głębszego rozeznania w szerszym kontekście.
- Jeśli owa postać przebywa w tym że środowisku - np. ork wśród ludzi - od dłuższego czasu. Oznacza to iż mimo że nie potrafi się wysłowić to rozumie już podstawowe zwroty, poznała najważniejsze zasady obcej kultury na tyle by móc w społeczeństwie jako tako funkcjonować = przeżyć. Z mechanicznego punktu widzenia jeśli będziemy mieli wątpliwości czy zdołała coś zrozumieć, została zrozumiana za podstawę testu bierzemy wielkość cechy (inteligencji, mocy lub zręczności - jeśli porozumiewa się na migi) pomniejszoną o wartość swego umysłu (umiejętność nie wyszkolona). Oczywiście możemy jeszcze test ułatwić bądź skomplikować dodając modyfikatory sytuacyjne i te zależne od stopnia złożoności komunikatu.
- Jeżeli jednak postać w sposób nagły znalazła się w nieznanym społeczeństwie, to może się okazać że nie będzie ona nic (no prawie) rozumiała co się wokół niej dzieje. Czyli ewentualne testy, raz że będą częstsze, dwa na pewno też będą obarczone dodatkowym ujemnym (utrudniającym) modyfikatorem za nieznajomość kultury. Ha, z tym ostatnim zawsze można wykonać test wiedzy - jeśli się takową posiada :D
Podsumowując umiejętność: języki (mogą być i jeżyki :D) obce nie jest konieczna, ale tworząc postać bez niej trzeba się liczyć (MG może i powinien być złośliwy) z utrudnieniami w komunikacji.

Dobra, to były te języki naprawdę obce. A co z tymi mniej obcymi?
Jak wspominałem na początku języki są wspólne dla członków jednej rasy. Nie mniej w obrębie jednej rasy występuje wiele nacji, które - to rzecz pewna - posługują się nieco odmiennymi dialektami. Wynika z tego iż MG jak i gracze chcąc skomunikować postacie pochodzące z odmiennych nacji, a należące do tej samej rasy również powinni się liczyć z utrudnieniami.
Co prawda nie tak dotkliwymi jak w przypadku kontaktów miedzy rasowych - bo przecież niema umiejętności język ojczysty - ale jakimiś zawsze. Ogólnie MG powinien zastosować swój zdrowy (oby) rozsądek i naliczać modyfikatory utrudniające do testów w zależności od odległości w jakich występują od siebie poszczególne nacje, ale także, jak i wypadku obcych języków, w zależności od czasu jakim dana postać przebywała w obcym środowisku. Biorąc jednak za podstawę testu bazową wielkość odpowiedniej cechy (nie modyfikujemy jej za brak umiejętności), bo to zasadniczo ten sam język).
Na przykład biorąc ludzi: łatwiej się będzie dogadać mieszkańcowi Notenbergu z wyspiarzami niż z ludźmi zamieszkującymi Eanatelle lub Czerwone Wybrzeże, nie mniej cały czas będzie to możliwe.
Wypada tutaj zaznaczyć, że karły z Pinedii posługują się ludzką mową - że też o tym nie wspomniałem w podręczniku?!

Na razie tyle wyjaśnień niuansów Ścieżki. Jak się coś mi przypomni, albo ktoś to zrobi za mnie, to coś jeszcze dopiszę.

2 komentarze:

Thronaar pisze...

Dlatego w większości systemów jest wspólna mowa, by gracze i MG nie musieli sobie głowy tym zaprzątać. Mocne uproszczenie, lecz praktyczne, bo i tak nikt na to nie zwraca uwagi.

W Naznaczonych dałem cztery języki, po jednej na rasę, oraz postać ma jeden język obcy na starcie. Też mocne uproszczenie, lecz i tak może być niezauważone w normalnych sesjach.

Gracze o takiej umiejętności sobie przypominają najczęściej, gdy mają porozmawiać z obcym BN, raczej nie wcześniej.

Nimsarn pisze...

Fragment o językach szczególnie mnie zainteresował w trakcie lektury Aphalona. Co prawda spis tych wszystkich języków był ważną częścią opisu świata. Ale trzymając się takich zasad gracze prowadzili drużynę poliglotów.
Była tam, co prawda wspólna mowa (domyślnie ludzka) ale i tak zdarzało się, że gracze nie powinni się rozumieć :D

Między innymi po to napisałem ten tekst by gracze wiedzieli że mogą się porozumieć (na poziomie podstawowym) nawet jak nie gadają tą samą mową.