3 lutego 2010

Czem elf od orka się różni - rzecz o umiejętnościach

- Zamknięte!.. - Korliaf zrezygnowany szarpnął żelazną klamką. Odstąpiwszy kilka kroków przez chwilę w zamyśleniu uważnie przyglądał się budynkowi. Następnie wzruszywszy ramionami, rzucił za siebie. - Na pewno jest inne wejście, chodźmy poszukać. - Udało mu się zrobić z tuzin kroków nim z dziwieniem zauważył brak odgłosu człapania jego orczej towarzyszki - Ruzia?.. - przystanął. Wtem ciszą zaułka wstrząsał huk opadających desek i jęk wyginanego żelaza - Ruzia!?!

Wpis ten jest efektem rozmowy, jaką to wczoraj przeprowadziłem z znanym już wam Jagminem. Kusiło mnie by przedstawić go, wzorem wielkich filozofów w formie dialogu, ale nie, nie będę płoszył gawiedzi ( za leniwy jestem :D). O, co poszło... A no poszło o umiejętności, o sposób ich obliczania, a tak szczególności padło pytanie: "- Czemu Umysł odejmuje się od ST na poziomie Niewyszkolonym?"


Pytanie już mamy teraz pora na odpowiedź.
Zawsze wydawało mi się to całkiem logiczne (nie wymagające szczególnego objaśniania), ot taka cecha rasowa. Piszę rasowa gdyż sprawa najbardziej dotyka dwóch ras orków i elfów - dwa bieguny. No, ale skoro pojawiło się takie pytanie to trzeba na nie odpowiedzieć.
Nie zanudzając historią, jak to doszedłem do owej prawdy objawionej, przypominam że w podręczniku jest właśnie iż wykonując czynność nie posiadając umiejętności za nią odpowiedzialnej odejmujesz swoją cechę Umysł od podstawy testu.
Skąd to się wzięło? Powiedzmy sobie szczerze, jeśli próbujemy zrobić coś o czym nie mamy pojęcia, nie potrafimy wykorzystać pełni swych możliwości. Z tym się akurat nie trudno zgodzić. Ale pozostaje pytanie jak bardzo nie potrafimy? Drogą uproszczeń a przede wszystkim przemyśleń ustaliłem, że owa kara jest równa braku naszej wiedzy z danej dziedziny. Czyli wartość cechy Umysł, która jest odpowiedzialna w Ścieżce za wrodzone predyspozycje postaci do uczenia się (stąd ilość dostępnych umiejętności) - taki "dar" matki natury.
Niby, to proste, ale gracze grający szczodrze obdarzonymi przez naturę elfami mogą się poczuć pokrzywdzeni. No bo przecież to w nich uderza w takich przypadkach ujemny modyfikator wielkości 5 punktów. Ale nie zapominajmy, że dzięki tak wysokiej owej cechy mają oni możliwość zdobycia większej ilości umiejętności i każde zwiększenie ich poziomu (specjalizacje, mistrzostwa) jest dla nich bardziej efektywne.
U grających orkami mamy odwrotną sytuację - kary za nie posiadanie umiejętności są mniej dotkliwe, za to na niewielu rzeczach się znamy, a jak się znamy lepiej, to wcale tego tak bardzo nie odczuwamy.

Skąd to się bierze, jakie jest tło fabularne tego pomysłu?
Z założenia elfy miały być postaciami bardziej rozwiniętymi duchowo mniej zależnymi od sił natury, obdarzonymi żywą inteligencją i rozległą wiedzą. Dlatego ich ciała są mniej wytrzymałe a umysły bardziej lotne. Sami o sobie sądzą, że są rasą bardziej doskonałą (która rasa tak nie twierdzi). Ale gra nimi wymaga od gracza większego "kombinowania", żeby nie powiedzieć większej inteligencji, tak by grana postać zawsze była na swoim miejscu - robiła to na czym się naprawdę zna. Inaczej mogą ją spotkać naprawdę przykre konsekwencje.
Orki, za to są przez elfy postrzegane jako istoty prymitywne, zaledwie cienką żyłką odgrodzone od świata zwierząt. Polegają one bardziej na wrodzonych instynktach (na bazowej wielkości cech) niźli na wyuczonej wiedzy (umiejętnościach). Ma, a właściwie powinno mieć to odbicie w sposobie myślenia (odgrywania) orków - postacie takie powinny preferować proste, skuteczne rozwiązania brzydząc się podstępem.
Podsumowując mamy wysublimowane elfy i prostolinijne orki.
Ktoś może przyrównać te dwa bieguny do konfliktu porządku z chaosem, dzikiej natury ze sztuką. I oto właśnie chodziło. Takie są elfy w Ścieżce i takie powinny być orki.
A ludzie i krasnoludy, są jak zwykle pośrodku :D

Teraz jak na to patrzę, zauważam że uderza to w stereotyp/archetyp elfa żyjącego zgodnie z naturą. Tylko czy ten archetyp nie jest fałszywy - czy nie było zawsze, tak (w literaturze np) że to elfy naginały naturę do własnych potrzeb?

2 komentarze:

Wesyr pisze...

Świetny wpis. Kwintesencja orczości i elfickości. Do tego zgrabnie podana. Proponuję, żebyś został dziekanem katedry teorii ras w światach fantasy na uniwersytecie RPG ;)

Nie przestawaj pisać.

Nimsarn pisze...

No i nabiłem sobie guza. Coś ten sufit za nisko dziś. Wielkie dzięki, dobrze słyszeć/czytać takie słowa, szczególnie od starych znajomych z wrzosowisk ;)