25 grudnia 2009

Święta na Derdzie


Jak widać życie samo podsuwa tematy do opisania. Naprawdę trudno z nich nie skorzystać.
No więc jak to jest ze świętami na Derdzie?



Wśród wierzących mieszkańców Derdy (ci nie wierzący starają sie takich świąt nie dostrzegać, ale o tym później) przyjęło się że w najdłuższą noc w roku świętuje się święto czekania, zwaną także świętem ciszy, ognia lub po prostu cichą nocą.
Nie jest to święto radosne, wierni gnieżdżą się w swych domach w okół źródła światła w ciszy czekając świtu.

Ponoć dawniej, w zamierzchłej przeszłości tej nocy w na wyspach rozpalano wielkie ognisko przy którym gromadzili się wszyscy mieszkańcy osady opowiadając sobie nawzajem o wydarzeniach z całego roku. Ponoć nie rzadko do ogniska dosiadały się duchy, przekazując ludziom swą wiedzę o świecie i o stworzycielu. Osobliwie nie chciały zdradzić dlaczego ową noc nazywały nocą oczekiwania. To znaczy zdarzało się im czasami powiedzieć iż ma o związek z nadejściem czegoś lub kogoś. A kiedy to nastąpi wszystko się zmieni - nie wiadomo czy na gorsze, czy na lepsze. Niekiedy duchy otwarcie głosiły swą wrogość względem tej chwili. Innym razem goszczące u ludzi duchy nie mogły się już tej chwili doczekać. Raz, ponoć w całej historii znanej ludziom w trakcie święta na wyspie Firntor, czekając wraz z ludźmi świtu duch zdradził że w dzień na który wszyscy czekają ma przyjść człowiek z gwiazd i wtedy duchy będą musiały odejść. Opowieść ta od wieków przekazywana wśród kapłanów nosi miano "Proroctwa z Firntor" i jest uznawane za jedno z głównych praw wiary.

Jest też jednak i drugie oblicze tego święta. Zgodnie z licznymi przekazami a i nie jeden mógł się o tym przekonać na własnej skórze w tą noc zwierzęta stają się agresywne nad wyraz. Nawet potulne na co dzień jałówki potrafią kopać i wierzgać na widok gospodarza. A drapieżniki stają sie tak śmiałe że bez lęku chadzają po osiedlach ludzkich.

Dodatkowo w śród magów noc ta zwana jest nocą czarów. Gdyż wszelkie rzucany w jej trakcie czary są dwa razy skuteczniejsze niż zwykle. Nic zatem dziwnego iż wielu mistrzów w tę noc planuje przeprowadzić swe przerażające doświadczenia.

Na koniec kilka słów jak owo święto jest postrzegane w poszczególnych księstwach.
W Aristite święto to jest uznawane przez władzę i jeśli ktoś nie pojawi się przy świątecznym ognisku traci znaczenie na dworze, popadając w niełaskę. W Werg, Moritte i Domian święto to przybiera formy czysto ceremonialne i ogranicza sie do zapalenia świątecznego ogniska przez księcia lub miejscowego barona w centralnym punkcie miejskiego rynku i wysłuchania popisów zgromadzonych bardów. W Notenberg ogniska zapala się na szczytach wzgórz ponoć jako wyzwanie dla pogrążonego tej nocy w ciemności Buldrog, gdzie za zapalanie choć by świeczki grożą dotkliwe kary.
Elfy, za wyjątkiem dzikich elfów, starają się - dość ostentacyjnie - nie zauważać tego święta. Orki za to w tę noc gromadzą się w "schronieniu", gdzie pod czujną strażą swych wojowników wypatrują świtu. Krasnoludy, krasnoludy jak to krasnoludy próbują zrobić na święcie majątek, ceny wosku i opałowego drewna sięgają absurdu a za wstęp do sali w której rozniecono ognisko trzeba zapłacić. One też wymyśliły zwyczaj obdarowywania dzieci prezentami - by zajęte nie zakłócały ciszy swym płaczem.
Rutus z Pllasy

Brak komentarzy: