13 listopada 2009

Kłam zadając

W skąpanej w czerwieni zachodzącego słońca, komnacie na wskroś otwartej tarasem na ciepłe promienie, wśród jedwabnych poduszek siedział zadowolony z siebie krasnolud. Jego pulchne złotem pierścieni palce leniwie obskubywały jędrne grona, okazałej kiści miękko spoczywającej na pachnącej olejami brodzie. - Nie uda mu się... - platynowe oczy z ciekawością śledziły zmagania czerniejącej na klifie sylwetki - Stawiam zausznice moich najpiękniejszych hurys, że mu się nie uda. Przyjmujesz Glivusie? - Wysoki białowłosy elf odziany w długi wyszywany perłami płaszcz z syreniej skóry, krzywo się uśmiechnął - Nie. Podbijam stawkę, setka moich zuchów przeciw, twojej nowej zdobyczy. - Ha - czarne pukle trefionych włosów zatrzęsły się w szczerym śmiechem - Spodobała ci się ta blond włosa dzikuska! Przyjmuję! Przyjmuję, przyjmuję. - Zaśmiał się krasnolud, rubasznie klepiąc się po spowitych w jedwabie kolanach. - Ale uważaj ona gryzie... - Tymczasem wspinający się po skalistym brzegu sąsiedniej wyspy człowiek pokonał kolejny nawis skalny. Wtem gdzieś ponad nim z jednej z grot czyjeś spracowane ręce wylały kubeł pomyji. - Ha, Ha, szczęście mi sprzyja Glivusie! - zaśmiał się gromko spoczywający na poduszkach krasnolud. - Mokra nieczystościami skała poczęła się powoli wysuwać spod zmęczonych palców. Wspinający próbował rozpaczliwie schwycić umykające oparcie, usta elfa poruszyły się, a zielone grona zagotowały się błękitem. - Ooooo...

Mijają owe magiczne 24 godziny od poprzedniego wpisu czyli od czasu kiedy wypuściłem Ścieżkę wolno. Jak ostatnio spoglądałem na swego chomika licznik wskazywał 18 pobrań, Gobas za to naliczył 96! Magiczna stówa została przekroczona!
Mam nadzieję że się nie zawiedliście.
Ale co najważniejsze, wbrew pesymistom, na wzór innym twórcom, oddanie wam PDFa nie zamknęło w kartonie drukowanych Ścieżek. Jak już pewnie zauważyliście już są zaklepane.
Niema drugi druk się rozszedł - no może przesadzam bo jeszcze ich nie wysłałem, ale niebawem pewnie to zrobię.
Teraz wypatruję kolejnych zgłoszeń i ważę czy na trzeci druk się nie skusić.
Póki co dobrej myśli jestem.

A na razie wam szczerze dziękuję - za ciepłe słowa, za wyrozumiałość i poparcie jakiego mi udzieliliście. Wiem że co poniektórych zawiodłem, że nowych szlaków przecierać nie chciałem. Ale nie chcąc znów coś nowego udowodniłem.
Jeszcze raz dzięki wam wielkie się należą.
Tak spoglądam na bolg Piotra Korysia i widzę, że nie tylko ja mam ochotę wam podziękować - jesteście wspaniali - duzi i mali, ale wspaniali :D

1 komentarz:

Paladyn pisze...

Nimsaarnie, to my dziękujemy!