8 lipca 2009

Trolle gusła na karnawał


Lato w pełni, a u nas karnawał wciąż trwa... Tańczą panowie, tańczą i panie, na moście...

I jak to w karnawale jedni tańczą inni płaczą, jeszcze inni śpią. Tako i ja omszały troll w swej lodowej jaskini, sam się zaskoczyłem. Skoczną muzyką przebudzony, postanowiłem w ten dziki tan niezgrabnie zapląsać.

Pora sięgnąć po zakurzoną, szkła kulę, pył zdmuchnąć i w czas zaglądnąć.

Sposoby grania?
Wbrew ogarniającej nasz światek fascynacji elektronicznymi fetyszami, sposób grania na przestrzeni czasu nie ulegnie zmianie. Gdyż RPG jako rozgrywka na tyle wryło się w światową popkulturę iż wyrwać jej już nie sposób. Moim zdaniem rzecz ma się podobnie do szachów. Kilka lat temu świat fascynował się pojedynkami sztucznej inteligencji z arcymistrzami gambitu, ale to minęło i nik do tego nie wraca. Oczywiście jest cała rzesza grających w szachy przy pomocy sieci ale nie ma to w pływu na sprzedaż i co ważniejsze używanie drewnianych szachownic. Tak samo będzie z RPG. Teraz co prawda zachłystujemy się techniką, bawią nas różnego typu gadżety i doświadczenia, ale jestem pewien, że za lat pięć, dziesięć, dwadzieścia ludzie w dalszym ciągu będą się spotykać sobotnie popołudnia by posłuchać swoich MG i porzucać kolorowymi kostkami.

Kostki czy bez kostek ?
Myślę że będą obie formy mechanik nadal funkcjonowały obok siebie. Tym razem analogi poszukam w grze w karty. Samego pokera można grać na kilkanaście sposobów, nie licząc mrowia innych gier z użyciem prostokątnych kartoników.

Czy będziemy mieli z kim grać?
Tak! Zaraz zakrzykniecie, że jestem optymistom - bo jestem. Wbrew pozorom RPG zawitało w naszym kraju w odpowiednim momencie. Zdziwieni? Przyjrzyjcie się polskiej demografii. W latach 90 XX wieku, kiedy to hobby pobijało nasze serca, w nasty wiek wchodziło pokolenie poststanowojennego wyżu demograficznego. Obecnie pokolenie to przechodzi okres prokreacji. I za 7-10 lat zagrają w RPG nasze dzieci - powrotna fala wyżu. Zakładając oczywiście, że nie damy plamy i przekażemy nasze pasje swym potomkom - jeśli nie to rozdziobią nas kruki i wrony...

Po polsku czy prundracku?
Zdecydowanie po polsku! Moim zdaniem wraz z wydaniem Wiedźmina i Neuroshimy skończyła się w Polsce epoka dominacji obcych systemów RPG - ufam że jest to proces nie odwracalny. Wystarczy popatrzeć na listę tego rocznych debiutów - największym echem odbijają się rodzime produkcje. Importy to zwykle spóźnione przedruki - szukające klientów u kolekcjonerów. Przyszłość widzę co prawda szaro ale z wykopem. Zawsze będą napływały do nas ciekawostki ze świata ale większość trwać będzie przy swojskich systemach - choć nie będzie ich dużo.

Głos wołającego na puszczy
Powrócę na moment do demografii. Jak już wspomniałem erpegowe pokolenie lat 90 wkracza w wiek produkcyjny. A co za tym idzie zaczyna pracować na własną rękę. I widać tego efekty. Coraz częściej przyjdzie nam zapewne cieszyć się z sukcesów naszych rodaków w światowym (głównie anglosaskim) świecie około erpegowym, że przytoczę przykład Drozdala - TAK TRZYMAĆ!.

W co będziemy grać?
Bardzo ciekawe pytanie, nieprawdaż?

Ostatnio jesteśmy świadkami wychodzenia z podziemi polskiego steampunka. Zdobywa on coraz to nowe rzesze fanów. Pomogła w tym także młodziutka Trójca, będąca - co trzeba podkreślić - prywatną inicjatywą twórców. Wszyscy czekamy na sukces Wolsunga, który jak by nie patrzeć przez swą burzliwą genezę jest odpowiedzialny za zasianie tego zatrutego nasienia w polskiej glebie (tak nie lubię steampunka). No właśnie nie wiem czy twórcy tego dzieła zdają sobie sprawę z ciążącej na nich odpowiedzialności. Od tego właśnie jak to dzieło zostanie przyjęte zależy czy gatunek ten się przyjmie w kraju nad Wisłą. Jeśli będzie niby cybał brzmiący, to bańka pary pryśnie w niesławie, grzebiąc mrowie nie skończonych jeszcze systemów spod znaku pary i koła zębatego.

Równocześnie możemy obserwować wśród fanów raczkującą konkurencję. Otóż w kraju naszym powoli dojrzewa i nie długo będzie gotowy do konsumcji inny gatunek gier. Mówię tu oczywiście o grach spod szyldu SF. Coraz częściej jest on (ów gatunek) tematem rozmów, dywagacji, amatorskich prób. To co kilka lat temu było zbywane lapidarnym: to się nie przyjmie, nie w tym kraju. Dziś budzi zainteresowanie, intryguje i pociąga. Za lat kilka, może kilkanaście światło dzienne ujży - po cichu mam taką nadzieję - rodzimy system SF jeśli nie hardSF. Czy będzie to Core czy inny jeszcze nie napisany świat? Trudno oceniać, ale że będzie...

Jednocześnie odchodzi ze zbiorowej świadomości zafascynowanie postapokalipsom. Choć, będąca głównym nośnikiem tego nurtu Neuroshima ma się dobrze i będzie się miała. Z czasem obrośnie (jeśli już tego nie zrobiła) legendą i mimo iż starci część luźnej publiki, to zachowa, jak wiele innych systemów przednią, zdrowy, betonowy rdzeń fanów. I za kilka - kilkanaście lat będzie pierwszym na polskim rynku systemem, który doczekał się drugiej edycji z prawdziwego z darzenia. Ale czy za dwójką będzie stało Wydawnictwo Portal - głowy nie dam sobie uciąć.

No dobra teraz pewnie zapytacie co z naszym najmłodszym dzieckiem (sukces - wiadomo - ma wielu ojców :D) Klanarchią. Tu nie będzie tak różowo. Obawiam się, że gra ta podzieli los Dzikich Pól i Monastyru - mogę się mylić - stając się bożkiem wąskiego grona wyznawców - graalem wtajemniczonych. Na przeszkodzie idylli staje jej niestety elitarność, tematyki jak i ceny. Doświadczenia Neuroshimy dowiodły że w naszym grajdołku dobrze prosperują gry dla proletariatu. A secesyjne zdobnictwo i kunsztowna ornamentyka pozostają w cieniu bibliotek możnych. Ale mogę się mylić. Może się stać tak iż dzieło to wchłonie rozdrobnionych do tej pory fanów horrorów, kusząc ich skarbcem tajemnic i rzadko spotykanym u nas erotyzmem.
Niestety fetishfantazy to samotna gwiazda na naszym nieboskłonie.

Co z indie, z autorkami, z Nibykonkursem? Podejrzewam, iż mimo zacnych inicjatyw związanych z tymi nurtami, ważnych postaci naszej sceny erpegowej. Pozostaną one przysłowiowym kwiatem w butonierce. Będą dalej pełniły rolę ozdobnika, poligonu doświadczalnego dla królującego mainstearmu, który czerpać z nich będzie pełnymi garściami - słowem, po staremu.

Na koniec chciałbym poruszyć temat podnoszącego ostatnio u nas głowę stronnictwa konserwatywnego - głównie za sprawą inspirujących wpisów Jarla, alas Ojca Kanonika. Niestety, muszę to przyznać, naszej (jestem jej zagorzałym fanem) kontrrewolucji nie udało się zdobyć bastionów komercji. Nie udało się również zainteresować reanimacją rodzimych starotwórców. Dlatego w najbliższej przyszłości nie możemy liczyć na polski retroklon. Zawiódł Aphalon, zawiodły Kryształy Czasu. Ale kontrrewolucja nie upadła i trzeba mieć nadzieję iż uda się w końcu zainspirować świat wydawniczy re... a właściwie całkiem nową edycją Polskich zabytków RPG.
Właściwie jest to jedyna szansa, by na stałe odkurzyć nurt fantasy. Ale trzeba zmienić sposób myślenia i nadać im (owym zabytkom) lekkość, miodność i nadewszystko łatwość tworzenia.
Między innymi przez cierpliwą pracę skalpelem, wycinającym wszystko to, co obce jest wolnej rozgrywce.

No właśnie jak już jestem przy fantasy (tak to się zywkle składa ze koniec ma podwójne dno). Podejrzewam, że jeśli nawet kontrrewolucja wygaśnie, to co pewien czas będą nas budziły supernowe tego gatunku. Jednak z uwagi na przebrzmienie tego tematu, równie szybko jak się rodziły, tak samo szybko zgasną. Piszę tu szczególnie o zapowiadanym PozaCzasemII i wykańczanym Pływie.

Ze swojej strony mogę tylko obiecać że Ścieżki raz obranej nie porzucę :S

7 komentarzy:

Borejko pisze...

Dzieki wielkie Nimsarn! Już Cie polinkuje.
"secesyjne zdobnictwo i kunsztowna ornamentyka" hehe hehe

Nimsarn pisze...

Dzięki wielkie :D
Mam nadzieję jeszcze kiedyś wspólnie po pląsać :P

Ojciec Kanonik pisze...

Kontrrewolocuja, ke? I że niby ja mam coś z tym wspólnego? O kurfens. Oo

No ale jak coś chcecie wskrzeszać, to fajnie - na pewno kupię KC-ty 2E (czy tam 3E w sumie). ;)

Nimsarn pisze...

Chopie może i nie jesteś tego świadom (chen miedzy mroźnymi fiordami :D) ale dzięki tobie wielu ludzi wstecz zaczęło się oglądać!

Ojciec Kanonik pisze...

E coś Ty, szczerze wątpię - może kilka osób, pewnie starszych RPG-owców - taki dodatkowe paliwo przy biegu jałowym pewnie. ;) Na pewno nie żadna kontrrewolucja [poza tym nie widziałem też żadnej rewolucji ;)].

Ojciec Kanonik pisze...

P.S. Faktycznie przydałby się rasowy sf, autorski czy Zachodni, obojętnie. Steam p. może być, ale to jeszcze nie to, space opera, może jakieś Star Warsy czy Travellery.

Thronaar pisze...

Gdyby Nemezis z Megakonkursu został wydany, to chociaż było by coś w tym stylu na rynku. Choć to bardziej klimaty WH40k, niż rasowego SF. (głosowałem na niego) ;/