19 marca 2009

Kolory Ścieżki - Złoto i krew

Brunatny żwir pokrywający rozpalony południowym słońcem trakt, głośno chrzęścił pod ciżmami zbierającego strzały mężczyzny. - Pozbieram sakiewki! - kaprawy, łysy staruszek w podartej purpurowej szacie, doskoczył do jednego z leżących w poprzek drogi ciał. - Jak chcesz... - łucznik obojętnym wzrokiem odprowadził energicznie przeszukującego trupy kompana - "Nie lubię go. Naprawdę, nie lubię" - wyrywana strzała zahaczyła o żebro, łamiąc się w połowie. - Cholera! "Ale jest przydatny, nie zaprzeczę." - Splunął brązową flegmą miedzy miedziane pukle leżącej w pyle dziewczyny - "nawet ładna."
Brązowe oczy przybitego do piasty chłopaka błagalnie wpatrywały się w nieogoloną twarz najemnika. - Ciiiiiii... - zimny wzrok zabójcy przebiegł po nieruchomym ciele dziecka. - Boli. Zaraz przestanie. - niezgrabnie pogłaskał małego po policzku, próbując wsunąć dłoń między wóz a plecy konającego. - Jesteś dzielny wiesz? - szybkim ruchem wetknął sztylet w dziecięcą pachę. - Ciiiii... - z pulchnych ust wartko spłynęła czerwinią posoka. - Skończyłeś!? ...

Wracamy do kolorów. Dzisiejsze barwy są zimne jak lód, naprawdę nie wiem czy ktoś będzie chciał w to grać.

Złoto i krew
Pieniądze, władza, ambicja, strach i brutalność - życie - coś dla twardo stąpających po ziemi. Tym razem gracze wcielają się w zimnych wyrachowanych najemników. W tym kolorze jeśli ktoś najmuje ludzi to tylko do "mokrej roboty". Dlatego jeśli MG postanowi prowadzić w tym kolorze, spodziewajcie się, że będziecie zmuszeni zabijać, gwałcić, mordować. I to nie w imię sławy, czy dla ratowania pięknej księżniczyki, ale dla kilku srebrników w upapranej krwią sakiewce. No właśnie tu wszystko jest za pieniądze - bo pieniądze to władza a władza to pieniądze. Kto się z tym nie zgadza, długo nie będzie się cieszył ciepłym słońcem. Opisujcie świat rzeczowo, bez zbędnych upiększeń i poetyckich porównań. Niech życie toczy się leniwie i ma posmak codzienności, ale gdy tryśnie posoka, niech pędzi co koń wyskoczy, puki ostatni dotyka stopami ziemi. Tak śmierć przychodzi tu cicho i wyje dopiero wtedy, gdy za gardło uchwyci swój łup. Magia jest czymś zwyczajnym, czymś co jak wszystko można kupić, jak miecz, łopata, pot robotnika. Liczy się tylko władza jaką ona może dać. Miłość, miłość to tutaj młodzieńcze mrzonki szlachetnie urodzonych panienek. Małżeństwa są z reguły aranżowane tak by przymnożyć władzy i wpływów rodzicom. Tak zwana "wolna miłość", okazuje się nie być pozbawiona zapłaty, choć nie zawsze pieniądze pełnią tę funkcję.
Skąd się bierze taki świat? Z intryg i ambicji osób dzierżących władzę. Kreujcie przygody w oparciu o machinacje możnych - działania bohaterów to zaledwie postrzępione końce wielkich pajęczyn. Jeżeli gdzieś obowiązują prawa Murphyego to właśnie tu. Pamiętajcie jeśli coś może pójść źle, to właśnie tak się stanie!
Jeśli nadal macie ochotę posmakować żelazawego smaku krwi między zębami - zapraszam.
Inspiracje: Szukajcie tego koloru w opowiadaniach Andrzeja Sapkowskiego; w Achaji, Adnrzeja Ziemiańskiego; i ponoć (wstyd się przyznać - nie czytałem) w powieściach Georga R.R. Martina.

2 komentarze:

Magnesus pisze...

Jeszcze Czarną Kompanię chyba można by tu zakwalifikować. Przy Martinie powinny być trochę wyższe sfery (rycerze) zamiast najemników. Trzeba pamiętać o zmęczeniu, o tym, że nasz bohater jest tylko zwykłym człowiekiem, który może np. się przeziębić i umrzeć na zapalenie płuc, że rany lubią się jątrzyć, a walka na miecze często kończy się okaleczeniami. :)

Nimsarn pisze...

"Czarną Kompanię" powiadasz? - Pewnie by można było, czemu nie:D

Odnośnie wyższych sfer, na ogół zakładam, że bohaterowie pochodzić mogą z różnych sfer. Dlatego pisząc dla wszystkich muszę równać do najniższej. Co oczywiście nie przeszkadza grać feudałami.

Co do zapalenia płuc, infekcji ran, dyzenterii, szkorbutu, etc. nie do końca jestem zwolennikiem tak posuniętego realizmu. A zepsucie i odór to raczej barwy nie tego koloru. Ten ma epatować przemocą i materializmem.
Walka na miecze jak najbardziej:p