14 stycznia 2009

Handel - Buldrog

Panie, Pani czem mogę wam służyć. Mamy norki z wysp, sukno z gór, trzy bale pysznie farbowanego jedwabiu elfiej roboty - proszę spojrzeć na ten splot. zacne tkaczki trzy dni nad nim siedziały...

Handel, krew świata.
Zastanówmy się dzisiaj czem się w Derdzie handluje, gdzie się co produkuje i gdzie najwyższą cenę osiągniemy. A sprawę zacznijmy jak zwykle od księstw przez ludzi zamieszkałych.

Księstwa:

Budrog księstwo to przoduje w produkcji płodów rolnych. sławne ze swej znakomitej jakości pszenicy, wyrabianej z miejscowych owoców oliwy, wytrawnych win i kandyzowanych owoców - chętnie kupowanych szczególnie przez krasnoludzkich kupców.
Zbyt, za to w kraju tym zapewniony mają płody lasu: drewno, potaż, żywice, smoła i węgiel drzewny. Co prawda kraj ten uzyskuje część z tych artykułów wycinając Wilgotne Lasy na swej zachodniej granicy, ale rozwijający się ostatnio przemysł - szczególnie stoczniowy - pochłania zdało by się nieskończone ich ilości. Dobry interes zrobi tu, także kupiec handlujący dobrami luksusowymi - klejnoty, złote ozdoby, kamienie szlachetne, szkło i wysokiej jakości ceramika są tu zawsze w cenie. Ale największy majątek od wieków zbija się tu na handlu niewolnikami. Mimo że monopol posiada tu jedynie ksiąrzenca władza, to czarny rynek kwitnie tutaj nad podziw. Ciesząc się cichą protekcją wielmożów, których posiadłości zawsze cierpiały na niedostatek rąk do pracy.

Z uwagi na ciągle prowadzone wojny handel tego kraju napotyka na liczne trudności. Wystarczy tylko nadmienić, że produkty leśne miast z Wielkiej Puszczy sprowadzane są za pośrednictwem Moritte z wysp Archipelagu i z lasów Aristite. Praktycznie przez wiele lat żeglarze Moritte posiadali nieformalny monopol w handlu z Buldrog - na czem się niezmiernie bogacili. Ale wraz z wzrostem znaczenia floty kraju Lwa, ich rola maleje.

Ciekawym jest, też sprawa pochodzenia towarów luksusowych i metalurgicznych nie wyrabianych na miejscu.
Część z nich sprowadzana jest wprost z Gór Muru jednak szlak łączący księstwo z zamieszkującymi te góry krasnoludami często bywa przerywany prze grupy wojowniczych elfów. Na szczęście dla Księstwa, artykuły te docierają również z południa. Dowożone płaskodennymi, olbrzymimi galerami krasnoludów z Wysp Wysokich, którzy założyli swoją placówkę na wyspie Kohelli, u południowych wybrzeży Księstwa. Stamtąd pochodzą najlepsze klingi zakonnych rycerzy, piękne perły książęcych nałożnic, kryształowe zastawy stołowe, pachnące mydła i najdelikatniejsze skóry fok, tak uwielbiane przez zakonnych siodlarzy.

C.D.N.

Nowy cykl, tym razem obiecuję go ukończyć. Mam nadzieje, że okaże się interesujący. A w następnym odcinku przyjżymy się handlowi księstwa Werg.

8 komentarzy:

Jarl Frå Oslo pisze...

Sprawdza Ci się na sesjach taki szczegółowy handel czy to tylko takie "Mistrzowe" ozdobniki w tle? Chodzi mi o to, czy np. piszesz jakieś scenariusze/fabuły kładące nacisk lub stawiające w centrum tego typu rzeczy?

Nimsarn pisze...

Powiem wprost, od dawna jestem na głodzie.
A ostatnio jak coś prowadziłem PBF zostałem przez graczy ofuknięty, za ich zdaniem za szczegółowe prowadzenie :D
Ot symulacjonista ze mnie wychodzi :D

Odnośnie tekstu, oprócz dostarczenia takich "Mistrzowych" ozdobników, (takich jak wiadomość, że klingi mieczy pochodzą z południa) ma on za zadanie dostarczyć motywów na sesję. Bardzo lubię układać/pisać scenariusze z wielką polityką w tle i takie na przykład problemy z utrzymaniem leśnego szlaku, którym przewozi się materiały wojenne, jest wspaniałym motywem na nie jedną przygodę.

Słowem może się zdarzyć, że niedługo, (w bliżej nieokreślonym czasie) spreparuję taki scenariusz.
Nie mówiąc o tym, że opisywanie sobie znanego świata sprawia mi nie wymowną frajdę :D

Jarl Frå Oslo pisze...

To się nazywa "Naturalizm gygaxiański" - masa szczegółów, w tym te, których gracze nie widzą na sesjach, a które mają na nich różnoraki wpływ. Taki świat "za kurtyną", nie będący "mięsem" na sesjach - anty-fabularyzm / anty-RPGizm.

Nimsarn pisze...

To dobrze, czy źle?
Rozwiń - opisz to zjawisko. Z chęcią poczytam opinie innych przedwiecznych o tego typu zagrywkach.

娟子 pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Jarl Frå Oslo pisze...

Bota wywal, bo Ci się jakiś wkręcił :)

Naturalizm Gygaxa - to po prostu sposób myślenia o kampanii-świecie. Gary zapoczątkował sposób opisywania potworów, który polegał na podaniu informacji z rodzaju: "co robi potwór jak PC nie patrzą w jego kierunku, a DM nie wsadza go w scenariusz". Wiesz, masa szczegółów, ozdobników, ekologia "pozascenariuszowa".

W staroszkolnym lochu naturalizm trochę przeszkadza. Za to w sandbox (wilderness) jest super - wzmaga tylko naturalność świata jak i jeszcze bardziej zaciera rolę fabuły/przygody/fabularyzmu na rzecz poznawania i cieszenia się nieskrępowanym odkrywaniem tych wszystkich barokowych niuansów.

Dla mnie Naturalizm jest ok, chociaż wolę, kiedy jest mniej zaplanowanej logiki, szczegółów i "ekologii". To przeciwna do naturalizmu Gygaxa postawa - nazywam ją (garażowo) Fowizmem Arnesona.

Nimsarn pisze...

Dlaczego tutaj - tego tutaj nikt nie przeczyta :S Lepiej było poruszyć/rozwinąć temat na D&D.

Ciekawe. Może kiedyś opiszę swoje zdanie na temat przestrzeni gry - mojego stosunku do mapy itp.. Bo widzę, że ma wiele wspólnego z sandboxem. Znaczy się nie mówię by mieć pustą kartę na starcie. Ale jako taką powinien MG traktować przestrzeń między zaznaczonymi na mapie miastami. Czyli są tam inne miasta, wsie, których nazwy, położenie MG może dowolnie zmieniać w swojej kampanii.

Jarl Frå Oslo pisze...

No tak - i ten opis handlu to dla mnie takie zagospodarowanie przestrzeni mniej istotnej dla samych graczy czy fabuły przygody. Świat żyje sobie, gracze sobie. To jest właśnie ten naturalizm.

Zaznaczę jeszcze, że gracze mają istotny wpływ na świat, nie są biernymi aktorami w fabularnej przygodzie (bo nie ma przygody). Robiąc co im się tam podoba działają na Mistrza, ten z kolei opierając się na Oracle Dice i spisanych wcześniej szczególikach/tabelach buduje obraz całej kampanii - najczęściej samemu nie będąc pewnym do czego to zmierza.

Co do tego handlu, który opisałeś - zapytałem o niego, bo mi osobiście by przeszkadzał, a byłem ciekaw czy Ty wykorzystujesz tego typu niuanse jako dekorację czy opierasz na nich całą fabułę. :)