23 października 2008

Jesienna kampania reklamowa

Po eonach przesypanych ziaren piasku w mojej klepsydrze, powracam do spisywania pomysłów.
Znaczy się pisania tego, co w Ścieżce piszczy

Zaczniemy od newsów.

W czasie lata udało mi się skontaktować z osobistościami deklarującymi się wprowadzić Ścieżkę w obieg wydawniczy. W rozmowie potwierdziły one chęć wypuszczenia Ścieżki na światło dzienne.
Sprawa ta zainspirowała mnie do dalszej pracy - i nie tylko mnie, o czem później.
W skrócie podniecony dobrymi wieściami zabrałem się za mechanikę. Skutkiem, czego przerobiłem testy sporne i wspomagające. A to za sprawą wisienki, jaka wtoczyła się na karty Ścieżki. Ową wisienką był oczywiście pomysł wprowadzenia do mechaniki, bardziej rozbudowanej interpretacji wyniku testu. Zjawisko te nazwałem efektami testu.
Dzięki nim wiadomo z jak wielkim sukcesem zakończyło się podjętą czynność lub jak boleśnie się upadło. Mała rzecz a jak cieszy. Używając motoryzacyjnych porównań to jak zainstalowanie wtrysku paliwa.

Po pierwszych chwilach euforii twórczej doszło mnie opamiętanie. Ta mała rzecz zmusiła mnie do przemodelowania pozostałej części mechaniki. Co z kolei odbiło się również na magii...
Ale dzięki poprawionym testom wspomagającym zacząłem pasjonować się "zapychaczami".
Np. obserwowanie, w jaki sposób przemowa pięknej wojowniczki wpływa na czynione przez nią zakupy, jest po prostu pasjonujące. To jak odkrycie niezbadanych przestrzeni odległego kosmosu - zboczenie takie jest zapewne znane też innym twórcą. No, ale skończmy o tym.
Jak to zwykle bywa jak już się coś ruszy to nie można przestać tego trącać aż do finału.
I tak właśnie było i z magią. Zaczęło się, o czym wspomniałem wcześniej, od instalowania kamyczka efektów i oczywiście jak to bywa, gdy się instaluje coś nowego w starym to drugie nie wytrzymuje porównania. Trzeba było tu poprawić, tam załatać. Skończyło się na tym, że zmieniłem zasady definiowania czarów, poprawiłem przykładowe czary i załatałem wpływ wywoływanych efektów czarów. Mam nadzieję, że okręt ten przestanie przeciekać.
Oprócz mechanicznych nowinek owe brzemienne rozmowy spowodowały mój powód do ołówka. Popełniłem kilka nowych ilustracji. Nie było łatwo ręka odwykła, umysł zastały - efekty ocenicie sami.

Wszystkimi tymi rewelacjami nie omieszkałem pochwalić się przyjaciołom a wśród nich zacnemu Jagminowi, który już wcześniej grzecznościowo przeformatował ścieżkową kartę postaci. Teraz, jeśli wszystko zakończy się szczęśliwie będziecie mogli podziwiać wykonane jego ręką bordiurki, okładkę i wspomnianą kartę.
Po głowie, co prawda kołacze mi się, jaką to piekielną robotę za ową pracę ów piekielnik wymyśli, ale póki co rozpływam się nad pięknem dziecięcia swego.

No to tyle spod liści jesiennych wspomnienie lata posyłam.
Nimsarn

Brak komentarzy: