13 czerwca 2008

Magia a Religia

Pohandlować zawsze zdążymy...

Do tematu wzajemnych zależności magii i religii a także postrzegania magii przez pryzmat religii, skłoniła mnie dyskusja z pewnym przyjacielem. Otóż ów przyjaciel zarzucił mi niekonsekwencję, gdyż napisałem, że magia i religia to zupełnie oddzielne kwestie. Ze smutkiem muszę przyznać, że miał nieco racji.

Ale do rzeczy.

Magia na obszarze wschodniej Derdy ma wyraźnie świecki charakter. Podejście takie jest odziedziczonej po elfach tradycji zgłębiania tajników magii. Przez co straciła ona swój pierwotny religijny charakter. Magowie znając mechanizmy nią rządzące traktują ją instrumentalnie. Podczas gdy pozostali mieszkańcy obawiając się jej nie chcą mieć z nią za wiele do czynienia. Słowem magia jest domeną nader tajemniczych jednostek zwanych magami.
Sytuacja taka jest charakterystyczna dla prawie wszystkich ludzkich i elfich księstw oraz terytoriów krasnoludzkiego Cesarstwa.

Wyjątkami pozostają tu państwa Czarnych elfów i Księstwo Buldrog w którym osoba Czarnego Kryształu, z uwagi na moc z niej płynącą, otoczona jest kultem. A że moc Kryształu jest odmianą magii innych bytów, to jest postrzegana ona przez ten kult, jako największe zagrożenie i ściśle tępiona.

Ciekawa za to sytuacja ma miejsce w Lutte, gdzie mimo obecności smoka toleruje się także magów. Ale to jest raczej wynikiem obojętności smoka na poczynania ludzi oraz jego względna tolerancja podyktowana obawą przed potęgą Lwa.

Na terenach dzikich za to z magią bywa różnie. Zwykle spoczywa ona w rękach tajemniczych jednostek zwanych szamanami, choć nie jest to ścisłe określenie gdyż niektórzy się tak mieniący z magią niewiele mają wspólnego. W zależności od ludu jak i regionu szamani gromadzą wokół siebie wyznawców, przejmują władzę nad społecznością lub otoczeni nimbem mędrców wędrują z jednego sioła do drugiego. Sami, ci którzy z magią mają coś wspólnego, widzą ją jako dar od tajemniczych istot, do pośredniczenia z którymi są powołani.

Poza Derdą posiadamy jedynie wiadomości o jednym miejscu, w którym byty otoczone są powszechnym kultem. Dzieje się tak daleko na zachodzie, gdzie pogrążający się w zepsuciu lud zamieszkuje pyszne miasta nad wodami szmaragdowej zatoki w cieniu czerwieniących się szczytów. Tam to kasta fałszywych kapłanów pilnie strzegąca swego monopolu używa magii by status swój utrzymać. Tam też jedynie ponoć spotkać się można z utrwalonymi w kamieniu wyobrażeniami bytów.

Brak komentarzy: