Jak pamiętam jedną z fajniejszych rzeczy w Cyberpunku był stosunek społeczeństwa do broni (nie mylić z Bronią bo ten jest na ogół pozytywny). Niby była powszechna ale czaiła się w ukryciu, a każde jej wydobycie mogło ściągnąć na bohaterów nieprzychylny wzrok władzy - nie zależnie jaka by ona nie była.
Po latach muszę przyznać, że trochę mi tego brak w Ścieżce jak i w ogóle w światach fantasy. Tu na każdym kroku spotykamy tabuny obarczonych bronią osiłków i ostrych jak brzytwa rudowłosych amazonek z obnażonymi mieczami w ręku. Nie powiem widok nader przyjemny, ale ani on realny/ fabularnie uzasadniony, ani nie niesie tego cierpkiego posmaku - dreszczyku - niebezpieczeństwa, nieuchronności jaki powinien towarzyszyć zawsze w kontaktach z bronią.
Do czego zmierzam, dowiecie się jeśli pobawicie się teraz ze mną w taką małą zamianę ról.
Dla przykładu załóżmy że jesteście dobrze utytułowanym patrycjuszem albo ściskającą w swych z pozoru delikatnych dłoniach, nici wielkiej polityki, piękną damą. Teraz wybieracie się na przechadzkę ulicami swego pięknego miasta. Nagle waszą uwagę przykuwa rozbłysk słońca na nieosłoniętej klindze dzierżonego przez włóczęgę miecza. Co robicie?.. To samo, gdy w realnym świecie narkoman w metrze zacznie wymachiwać brzytwą, albo pieprznięty militarysta zacznie dziurawić sufit supermarketu kulami skradzionej ojcu berrety. Uciekacie, kryjecie się i prócz modlitwy, wyglądacie policji. To naturalna reakcja osób, które mają coś do stracenia. Przecież wszystkie wasze staranie nie mogą prysnąć za sprawą jakiegoś szaleńca. A może on tu jest z twojego powodu. Może został przekupiony przez jednego z licznych twych wrogów?
Tak, broń (powinna przynajmniej) wywołuje strach i nie potrzeba tu żadnej magi, wystarczy domorosła psychologia. Każdy się boi straty, a broń niesie ze sobą takie ryzyko - tj. powinna nieś. Czyli naturalną reakcją otoczenia na broń jest strach i próba jego zażegnania. Analogicznie BeNi powinni zwracać uwagę na osoby obnoszące się ze swoim uzbrojeniem ulicami miast i osiedli. Ktoś może powiedzieć że "to jakaś bzdura nikt mi mi nie zabroni paradować z mieczem lub toporem u pasa, przecież wszyscy tak robią i dawniej robili". Ale czy aby na pewno? Mi się raczej wydaje że poza stosunkowo krótkim okresem czasów nowożytnych w naszej historii, broń nie była raczej mile widziana na ulicach miast. Co innego na trakcie lub w głuszy, gdzie długo utrzymywało się prawo silniejszego. W miastach natomiast gdzie bezpieczeństwa strzegły mury i powołana ku temu straż miejska miejsce miecza (który w kultórze średniowiecznej nigdy nie zatracił swego militarnego charakteru) znajdowało się w skrzyni. To samo można by odnieść do innych egzemplarzy broni, tarcz i zbrojnic. Uogólniając w świecie cywilnym broń jest i w przeważającej części znanych nam czasów była napiętnowana. Czyli pojawienie się w obrębie miejskich murów, na Derdzie czy w większości światów Fantazy, kogoś obwieszonego bronią powinno zaalarmować jego mieszkańców. Co w prosty sposób powinno również wzbudzić zainteresowanie straży miejskiej, która w prosty sposób zasugeruje pozostawienie owego niebezpiecznego balastu na kwaterze albo jeśli ktoś takiej nie posiada na strażnicy w "depozycie". Chodzi tutaj oczywiście o broń, nie ukrytą, niejako przygotowaną do natychmiastowego użycia.
Z czym wobec tego nasi bohaterowie mogą się wybrać "na miasto"?
Sugeruję by dozwolić im zachować na podorędziu laskę, kostur albo zawieszony w ozdobnej pochwie przy pasie sztylet. Jeśli zmusicie swych graczy do odstawienia do skrzyni ich mieczy, tarcz i zbrojnic, to przygody w obrębie miejskich murów na powrót mam nadzieję nabiorą tego cierpkiego posmaku, a dobycie broni przysporzy drużynie owego dreszczyku nieuchronności.
PS. Jak się nad tym zastanowić to temat nagości powinien również wzbudzać podobne emocje - ale o tym w następnym odcinku...


