16 marca 2017

Pamiętacie moją przyjaciółkę Ewę

No właśnie pamiętacie Ewę?
Od ostatniego spotkania upłynęły prawie dwa lata. Przez ten czas Ewa nieco schudła, jej rysy uległy wyostrzeniu a i charakter stał się jeszcze bardziej ponury. Wciąż poluje, zyskała nawet na tym polu pewne uznanie wśród współosadników, zaniedbując za to swoje poprzednie zainteresowania. Ostatnio zmieniła za to obiekt polowań, uznając widocznie że polowanie na drapieżne gady nie przynosi jej już satysfakcji. Nadal też ukrywa swoją tożsamość imając się coraz bardziej bezpośrednich środków. Niedawno jakiś nowy coś wspominał że skądś ją zna... Zaraz jak on miał na imię... Nie pamiętam gość dość szybko zniknął... Może go coś zżarło?.. Nie ważne...
O jest i Ewa...
Zapytacie za pewne teraz dlaczego znowu wspominam o Ewe. W dodatku chwaląc się nie najlepszym rysunkiem. Otóż powód jest dość prozaiczny - ilustracja ta wypadła mi ze składu i nie miałem co z nią zrobić. Teraz pewnie zaczniecie się zastanawiać "o czym to ja do was gadam"... A pamiętacie jak wspominałem że piszę dodatek (wiem stary hipokryta ze mnie - sam przed tym przestrzegałem). No więc ów dodatek jest już po wstępnym składzie, lekturze czytacza i właśnie przechodzi ponowne czytanie przed wydaniem go na arenę torreadora. Innymi słowy 3majcie kciuki i wyglądajcie dodatku.

7 kwietnia 2016

Klin dobry na wszystko!

 „Arkadia, 17:36 czasu miejscowego, 268 dzień od założenia osady, piątek.
Właśnie przestało padać. Komary jak co wieczór, rozpoczęły swoje krwawe tango. Opędzający się od uciążliwych owadów ludzie, odebrawszy z polowej kuchni przynależne im racje, w ponurych nastrojach rozchodzą się właśnie w stronę ukrytych pod palisadą szałasów.
Większość milczy a ci co rozmawiają robią to wyjątkowo cicho. Czasami tylko,
gdy któryś z nich poślizgnąwszy się wpadnie do jednej z licznych kałuż spływającego
ze zbocza błota, da się usłyszeć kilka wypowiedzianych podniesionym głosem przekleństw. Z minuty na minutę cienie się wydłużają. Gdzieś poza ostrokołem jakiś drapieżnik oznajmia światu swą chęć wyruszenia na żer. Cykady nieprzerwanie jazgoczą w trawie, nie zmieniając tym zbytnio osaczającego zewsząd uczucia brzęczącej duchoty.
Zapada zmrok, jedynie w rozłożonym na szczycie pagórka, osłoniętym brudną moskitierą namiocie „doktora“ pali się jeszcze sodowa lampa. Grupa uzbrojonych, doświadczonych ochotników w ciszy i skupieniu wpatruje się w siedzącego na jednym z polowych łóżek siwiejącego mężczyznę, który wodząc przekrwionymi oczyma po twarzach zgromadzonych, głuchym chrząknięciem rozpoczął „nadzwyczajne zebranie obrońców kolonii".
- Nie owijając w bawełnę sprawa wygląda następująco: Jak pamiętacie dwa dni temu
na zachodzie coś pieprznęło. Wszyscy widzieli wybuch... - Tu zrobił pauzę dając czas zebranym, aby krótkim skinięciem potwierdzili prawdziwość jego słów, po czym kontynuował - Niestety mamy, ja i rada, podstawy sądzić, że to nie był meteoryt!
Ba, mamy pewność! Tak z 80%... Że to była kapsuła - jajo... Tak, tak w jakiś sposób wzbudziliśmy zainteresowanie Krążownika. Wiecie czym, to się może skończyć... Wszyscy pamiętamy opowieści Sandersona, o tym co się działo w jego osadzie... U nas może być podobnie...
- Dlatego ja, i rada, podjęliśmy decyzję... Nim jednak ją ogłosimy musimy wiedzieć, mieć pewność że jajo jest nadal aktywne... To wasze zadanie!.. Macie na to trzy dni. Jak nie wrócicie do południa trzeciego dnia zwijamy osadę... - Zatrzymał wzrok na najmłodszym ze śmiałków natarczywie wpatrując się w jego oblicze.
- Jakieś pytania... Nie! Idzie się wyspać... Bramę otworzymy o świtce!..

Witam po dłuższym okresie milczenia...
Jak się pewnie domyślacie prace nad dodatkiem do Arkadii stanęły w miejscu.
Łatwe to było do przewidzenia bo się nim pochwaliłem przed jego napisaniem.
No trochę winy upatruję również w planszówkach - ale tylko trochę bo ... Na głowie kwietny ma wiaaanek...
Wracając jednak do tematu. Aby zaradzić swojej twórczej niemocy postanowiłem zastosować metodę klina (jak w tytule) i rozpocząć sesję PBF.

Oczywiście na (.)(.) - Ostatniej oberży (kliknijcie na skrót a się ona wyświetli).
Zapraszam wszystkich :P

12 listopada 2015

Co ja bym zrobił bez...

Dawno nie pisałem i dziś wiele nie zamierzam :P
Zebrało mi się na marudzenie, dodatek piszę mimochodem - bestia leniwie pożera i przeżuwa każde pisane słowo  - a tu by się chciało PBFa poprowadzić...  Ale dziś nie o tym.. 

Ostatnio zabierając się po raz kolejny do klawiatury zdałem sobie sprawę że nie napisałbym/
nie wymyśliłbym ani słowa, ani linijki bez dwóch rzeczy: muzyki z "mojej" tuby i rysunków. Zresztą bez pisania, też nic bym nie narysował (bo leniwy i mdły żywot wiodę) i tak w kółko.
Słowem gdy maznąłem ilustrację do dodatku zaraz ochota na jego skończenie wróciła
- rysunku wam nie pokarzę poczekajcie na premierę, ale dopiszę do inspiracji grafiki Franka Frazetty

29 października 2015

Co powiecie na dodatek?..



Arkadia już ma kilka miesięcy, jeszcze wisi na butelce i spać nie daje, ale mnie już się w głowie zapaliła zielona lampka - dodatek. Jak na razie oświetla jeszcze nie wiele, ale już ogólne zarysy są rozpoznawalne.
„Nowa“ nacja/rasa, sprzęt, przeciwnicy, zasady użycia pojazdów powietrznych, przykłady tych że i oczywiście nowe tabele spotkań...
Jak myślicie warto się w to bawić?
Macie jakieś pomysły, czymś chcielibyście się podzielić?
Jestem ciekaw waszych opinii...


24 września 2015

Znasz już BeNa?

Dziś (piszę średnio, co tydzień a więc "dziś" brzmi dziwnie) trochę inaczej, choć dalej w temacie ostatnich wpisów. Otóż korzystając z zaproszenia imć Jadowitego postanowiłem coś, o kimś napisać na naRzutę.

Liść i Stokrotka 
Liść, to właściwie nie jest imię, ale to jedyne imię jakie dostał. Nadała mu je Stokrotka w dniu, którym uratował ją z łap zwerga. Wcześniej nie miał imienia, tylko ciąg liczb ukrytych w zasłonie kresek. Stokrotka, to też nie jest właściwe imię, ale nazwał ją tak wieczorem tego samego dnia,
gdy po raz pierwszy dotknął jej włosów - pachniały wiatrem... Nawet mimo tego, że swoim niefrasobliwym zachowaniem naruszyła już prawie wszystkie paragrafy kodeksu, to naprawdę lubi
z nią przebywać. Słuchać jej śmiechu, tupotu bosych stóp, gdy zgrzana przybiega pokazać
mu znalezioną muszlę, jaszczurkę albo osobliwy kwiat. Ona chyba też go lubi - Liść, nie bez racji
ma taką nadzieję. No bo z jakiego innego niby powodu Stokrotka chciałaby się co wieczór do niego przytulać, wślizgiwać pod ramię i nieprzerwanie chichocząc sięgać... Łamać kolejne paragrafy...
Liść jak pewnie już się domyśliliście jest przebudzonym pretorianinem - homunkulusem, tworem powstałym w ramach projektu "Cerber". Stokrotka zaś jest wolną amazonką - również samoświadomym homunkulusem. Razem zamieszkują w ruiny, porzuconego - pochłoniętego niemal w całości przez dżunglę hotelu. Stokrotka całe dnie poluje albo kręci się po okolicy, natomiast Liść pozostaje czujny. Niejednokrotnie musiał już interweniować, przepłaszać, lub co znacznie łatwiejsze, anihilować intruzów. Starał się to jednak robić po za wiedzą Stokrotki i choć ona czasami coś podejrzewała, to jednak nie dała tego nigdy po sobie Liściowi  poznać.
Bohaterowie graczy mogą natknąć się na tą parę węsząc przypadkowo po dżungli. Natykając się na ukryte szczątki intruzów. Zobaczyć przemykającą między konarami Stokrotkę albo dosłownie zderzyć się z lufą miotacza Liścia. Wówczas lepiej dla nich, aby stało się to w obecności Stokrotki, gdyż Liść jakoś małomówny jest, za to ma bardzo ciężkie palce na spuście.
(Charakterystyki jak typowego przebudzonego Pretorianina i Amazonki w Bestiariuszu)


18 września 2015

Gotowi, czy nie...

Po długich bojach (którym dawałem większości tutaj wyraz) postawiłem kropkę.
Arkadia jest skończona, zilustrowana, złożona i sprawdzona - mimo że Toreador do swej pracy się nie przyznał. Gotowi?

 Ciasne, szybko wypełniające się pomieszczenie rozświetlała, co jakiś czas pulsująca pomarańczem lampka... Ponad wrzawą tłoczących się ludzi wybija się jeden, silny głos.
- Nie pchać się!.. Wszyscy się pomieszczą!.. Co pani robi z tym dzieckiem!?. Proszę je puścić!... Ty, rudy odstaw tego gnata, bo ci głowę urwę!..Już! Spokojnie... 
- Dość!.. Już wystarczy!..  Więcej się nie zmieści!..  Ludzie!!! Spróbujcie gdzie indziej!... Ta już jest pełna!.. Kurrr!!! Ja mam większy, ćwoku, wypier..! Zamykam!.. 
- Gotowi?.. 
- Tak synku, siusiu?.. Nie, trzeba było wcześniej!... Masz zrób do butelki...
- Zapiąć pasy!.. Ci co nie mają, niech się teraz, czegoś porządnie złapią... 
- Odliczam... 3... 2... 1... 0...
- Odpalam!...
- Panie, miej nas w swojej opiece... 


http://chomikuj.pl/ZlotyLew/Dokumenty/ArkadiaGp,4979546091.pdf
(Kliknijcie na obrazek a rozpocznie się ściganie)

16 września 2015

Krutko, nie na temat

Garść wiadomości...
Arkadia w końcu wpadła w łapki Toreadora, który przy okazji zastrzegł sobie anonimowość.
Wczoraj zaczął i wciąż czuję ciarki na plecach za każdym razem gdy ten zagina bycze rogi. Może dlatego że zaglądając mu przez ramię zobaczyłem ile tego jest... 7 strona (na 45) a komentarzy było tak żółto jak mleczy w maju. Słowem w ciężkie trafiłem termina. Stylowi przy okazji też się dostało... Czasami to się nawet cieszę że żaden z moich Toreadorów nie czytuje tego bloga..

Teraz ta smutniejsza wiadomość...
W związku z powyższym obawiam się że nie zdążę opublikować Arkadii do Bachanalii Fantastycznych - ale będę się starał. Kolejna okazja poprowadzenia swojej gry przejdzie mi koło nosa.
Korzystając z okazji serdecznie zapraszam na ów miły konwencik, wedle programu ma się na nim pokazać imć Marek Starosta - Pamiętacie projekt Beszamela - to ten! Nie żeby mial strasznie daleko (raptem kilkaset kroków), ale ponoć ma nawet coś na konwencie ugotować...

Wracając do mojego Toreadora - specjalnie dla niego...

11 września 2015

Czym jest ArkadiaGP

Odpowiadając na pytanie Mr. Krzemieńia, choć pewnie nie on jeden sobie je zadał (znów jestem nieskromny)....



Arkadia to zapomniana nazwa pewnej planety, na której powierzchni umieściłem akcje mojej nowej mini gierki RPG - stała się równiej jej tytułem, choć wcześniej różnie ją nazywałem. Poprzednio wielokrotnie o niej wspominałem (choć była wtedy jeszcze mglistym marzeniem) a ostatnio stała się tematem kilku poprzednich postów. Jest ona dla mnie, jako autora,  próbą zmierzenia się z tzw. starą szkołą oraz, co wynika z poprzedniego, z sandboxem, jako promowanym stylem gry.
Jest SyFem, utrzymanym w konwencji Heavy Metalu. Słowem nie do końca SyFem - bliżej jej do pogranicza SyFu i Fantastyki. Jest również kontynuacją uniwersum opisanego przez zemnie już wcześniej w innej mini gierce, wydanej na którąś z rzędu edycję nieodżałowanego Nibykonkursu, pt.: Dawno Temu w Odległej Przyszłości, choć porusza inne tematy i obdarzona została inną, prostszą mechaniką. 

Bohaterami tej gry, którymi będą mogli zagrać gracze, zgodnie z przyjętą konwencją są kosmicznymi rozbitkami próbującymi przeżyć, znaleźć swoje miejsce na obcej wrogiej planecie. Na swojej ścieżce spotkają prehistoryczne bestie, twory i pozostałości dawnych mieszkańców globu. Nie dość tego ścigać bedzie ich własna przeszłość, ta głęboko zakorzeniona w ich sercach, ale równiez i ta całkiem już materialna. Prócz tego spotkają się z tajemnicą, strachem i pokusą jaką oferuje Ciemność.

To tyle gwoli reklamy. Projekt jest właściwie skończony. Zastanawiam się tylko czy  nie dodać paru dodatkowych grafik (większą ich ilość zasugerował mi Czytacz) oraz nad doborem licencji. Prócz tego tekst wciąż czeka na zapracowanego Toreadora - nikt nie powiedział, że będzie łatwo...
Wciąż mam jednak nadzieję że w przeciągu kilku następnych dni Arkadię będziecie mogli sami ocenić. Oby się wam podobała...


9 września 2015

Mam doła... Poprawka - Miałem doła

"Mam doła..." Gdybym za każdym razem słysząc te słowa dostawał 5 zł mógłbym niczym Smaug spać na złocie. Macie tak samo - nie?! No w każdym bądź razie ja doła mam. Zresztą zawsze go mam gdy kończę np. czytać książkę, albo dziesiąty raz z rzędu ginę na początku bitwy w WoTa. Słowem posiadanie doła (nieboszczyki też takie mają - nie szukajcie analogi) wiąże się u mnie z rezygnacją a może bardziej z niemocą. Niemożnością czegoś zrobienia - dokończenia.
Tymi słowami zacząłem pisać ten wpis wczoraj, w międzyczasie się z dołka wygrzebałem ale temat pozostał. Dół - depresja - światła zaćmienie i wszechogarniająca frustracja, słowem wszelkie emocje ogarniające tfurcę w momencie gdy swoje już zrobił i... musi poczekać kiedy swoje zrobią inni.

Ta świadomość końca/finiszu gdy już upragniona meta jest o krok a tu nagle wszystko zwalnia. Przez ostatni tydzień tak właśnie miałem - projekt ArkadiiGP spisany, grafiki skończone trafiły na swoje miejce i to czekanie aż inni świeżym łaskawym okiem wskażą gdzie jest źle. - No niby bo jak może (a może) - być źle jak jest dobrze?! No przecież dobrze jest... A jednak czeka się - kropka wciąż nie postawiona. Co chwila przebiegam wrzokiem tekst, sprawdzam układ, ponownie czytam, próbuję testować - Dobrze jest! A nie wcale nie... I, dopisuję tu kropkę, tu skrót, tam byk pokazał rogi a w ogóle to tabele mogłyby wyglądać tak, no i to słowo - jak by je zastąpić. O kurrr i wszystko mi się zje... Po pewnym czasie znów jest Dobrze a nawet lepiej - kolejny testowy PDF. I w chwili gdy dochodzimy do przekonania że Czytacz nie jest nam właściwie potrzebmy ten wyrywa nas pod niebiosa wiadomością że już skończył i zaraz... podesle swoje uwagi! Ale to nic - w końcu Jest tak Dobrze że Lepiej, więc co tam u-wagi...

Tak można powiedzieć, że ArkadiaGp  a ja wraz z nią jest właśnie "u-wagi". Słowem wszystko jest ok. tylko gdzieś jeszcze świadomość konieczności oddania tekstu Toreadorowi, aby się z chowającymi bykami uporał i... Liczcie dni! Puki co nucąc ze mną  Stonsów...

...I see a red door and I want it....

2 września 2015

Inspiracji arkadyjskich Garść

Pewnie czujecie pismo nosem - "skoro nic jeszcze nie pokazał, to pewnie recenzent ma problem z czytaniem". I zapewne macie rację, czytacz czyta, rysunki się rysują i powoli zastanawiam się czy mi ich już nie wystarczy. A skoro tak się sprawy mają, by przykuć uwagę waszą, rzucę troszku ziarna na drogę - Garść Inspiracji - rzeczy które zapłodniły mój umysł w kolejności w miarę chronologicznej...

Nr 1
Grafiki Luisa Royo, szczególnie z serii albumów Conceptions, Wild Sketches, Prohibited, III Millenium, Secrets i Subversive Beauty. Zwłaszcza te w których jego bohaterki sykają się z wysoką techniką. Nawiasem mówiąc nie znam mężczyzny, dla którego twórczość tego Hiszpana byłaby obojętna

Nr 2
Muzyka Michaela Ceru z pod szyldu Enigmy - wszystkie albumy mógłbym polecić, ale w tym projekcie najbardziej mnie inspirowały: A posteriori i Seven Lives Many Faces. Zresztą posłuchajcie sami: 

Nr3
Komiksy magazynu Heave Hetal

Nr4
Reality show Discovery Chanel Neked and Afraid,  które mimo hamerykańskiej mani videoblogerstwa, nienaturalnych pikseli oraz świadomości ciągłej obecności ekipy filmowej traciło na autentyczności, to było jednak dla mnie prawdziwą kopalnią wiedzy o zachowaniach ludzkich w systuacjach ekstremalnych.

Nr5
Trylogia Jurassic Park , choć ostatniej części nie dane mi było obejżeć to sama idea była dość płodna ;D

Nr 6,7, 8 i 9
Mechaniczne Barbarian of Lemuria, FU-pocket, ICErpg i nieoceniony Sword&Wizardy w tlumaczeniu Squida, z którego czerpałem wzór na eRPeGa starej szkoły.

I to tyle - pobudziłem kubki smakowe.
Perfidnie prepraszam :P